Stefan Ossowiecki – jak on to robił?

Tajemnice
Powiedz o tym znajomym

Stefan Ossowiecki to postać niezwykła. Ilość dowodów jego umiejętności, sygnowanych przez znamienite osobistości świata nauki, sztuki i polityki, przyprawia o zawrót głowy. Niezwykłe zdolności jasnowidza poparte tak przekonującymi dowodami trudno podważyć. W tym artykule spróbujemy ustalić, jaką metodą posługiwał się pan Ossowiecki przeprowadzając wizje.

Aby tego dokonać, posłużymy się materiałami z doświadczeń przeprowadzonych z panem Stefanem, jego własnymi opisami przeżyć, jakich doświadcza w trakcie wizji, a także opisami osób, które go znały i uczestniczyły w doświadczeniach. Na podstawie przedstawionych cytatów, spróbuję opisać dokładnie metodę, jaką posługiwał się najsłynniejszy polski jasnowidz w dziejach.

Metoda Stefana Ossowieckiego

Na podstawie ogromnej liczby cytatów zamieszczonych poniżej, spróbuję opisać metodę, którą posługiwał się Stefan Ossowiecki. Należy przy tym zaznaczyć, że umiejętność jego wyraźnie ewoluowała wraz z wiekiem, stawał się coraz lepszy w swoich wizjach. Jego metoda też ulegała zmianie, w miarę jak coraz łatwiej przychodziło mu dokonywanie wizji. Jest to znak, że można umiejętność tę wytrenować i poprawić.

Sporo materiałów na temat Stefana Ossowieckiego się zachowało, udało mi się dotrzeć do wielu z nich i po wnikliwym przestudiowaniu ich, wyodrębniłem fragmenty, dotyczące metody stosowanej przez jasnowidza. W kolejnych artykułach na serwisie Tylko Ciekawe, będę uzupełniał te informacje i wciąż zbierał nowe dane, zamierzam również opisać metody stosowane przez innych jasnowidzów, których umiejętności zostały potwierdzone eksperymentalnie przez wiarygodne źródła (często te same, które potwierdzały umiejętności Ossowieckiego).

Przede wszystkim po zapoznaniu się z moim opisem, polecam przeczytać arcyciekawe cytaty, które są nieocenionym źródłem wiedzy o metodzie jasnowidzenia tu opisywanej, a które zamieszczam na samym dole niniejszego artykułu.

Wedle zeznań świadków, Stefan Ossowiecki uważał szyszynkę (gruczoł umiejscowiony w mózgu), za ważny element umożliwiający wizje. Zalecał codziennie przez pół godziny wyobrażać sobie, że błonka otaczająca szyszynkę pęka. Uprzednio należy sprawdzić, gdzie dokładnie umiejscowiony jest ów gruczoł (mniej więcej w środkowej części mózgu u jego podstawy).

Umiejscowienie szyszynki w mózgu. Stefan Ossowiecki radził robić ćwiczenia z nią związane.

Ważną rolę w wizjach odgrywały przedmioty, stanowiły nić, po której poruszał się jasnowidz. Świadkowie donoszą, że przedmiot nie był niekiedy potrzebny jedynie w przypadku, gdy wizja dotyczyła kogoś z grona znajomych jasnowidza, ale nawet wtedy często łapał on go za rękę robiąc wizję. Przedmiot odgrywa ważną rolę, jest jak współrzędne, bez których nie można zlokalizować celu.

Weź przedmiot do ręki i schowaj go za plecami lub z boku, tak aby go nie widzieć. Możesz na przedmiot zerkać. Usiądź w przyciemnionym pomieszczeniu, przed sobą mniej najlepiej gładką ścianę o niejaskrawej barwie. Twoim zadaniem teraz jest uspokojenie myśli, skupienie się na swoim wnętrzu i przede wszystkim na przedmiocie, który trzymasz. Przypatrz mu się dokładnie i zerkaj w miarę potrzeby na detale. Teraz mając oczy otwarte, patrz przed siebie, gałki oczne skieruj lekko w górę, możesz delikatnie zmrużyć oczy. Możesz w tle słuchać delikatnej muzyki, jeśli to pomaga ci się skoncentrować (niech to będzie muzyka bez słów). Masz być skoncentrowany, ale jednocześnie wyluzowany, nie napinaj się nie wymuszaj niczego, bo przyniesie to odwrotny skutek.

Możesz wstać i chodzić jeśli wolisz, oczu nie zamykaj. Nie koncentruj się na obrazie z oka, tylko na obrazie z wyobraźni. Nie kreuj go, tylko obserwuj, pozwól mu wypłynąć, niczego nie wymuszaj. Całą uwagę skup na tych wewnętrznych wyobrażeniach, nie przywiązując wagi do tego co dzieje się na zewnątrz. Stefan Ossowiecki często tak właśnie robił. Przechadzał się, a nawet rozmawiał. Próba koncentracji „na siłę” przyniosłaby odwrotny skutek. Być może na początku nauki lepiej jest być samemu, towarzystwo za bardzo może rozproszyć, potem staje się to łatwiejsze i można rozmawiać w trakcie koncentracji.

Skoncentruj się i zrelaksuj, poczuj prądy które pojawią się w twoich kończynach, a także w czole i potylicy. Staraj się pozostać w takim stanie umysłu, by owe prądy się nasiliły. Pozwól myślom swobodnie krążyć, nie walcz z nimi, cały czas jednak odtwarzaj w wyobraźni przedmiot, który trzymasz. Jeśli jest to na przykład koperta, wtedy wyobraź ją sobie w przestrzeni, oglądaj z każdej strony. Wyobraź sobie dokładnie tę kopertę, którą trzymasz. Możesz ją gieść w ręku, trzymaj dokładnie, badaj dotykiem.

Kiedy już dokładnie odtworzysz w wyobraźni przedmiot, staraj się dostrzec go w jak najdrobniejszych detalach, pozostań przy tym zrelaksowany i pogłębiaj uczucie mrowienia/prądów, jakie powinno ogarnąć twoje kończyny i czoło. Pozostań w tym stanie, być może również pojawi się uczucie ruchu, może wirowanie, może spadanie, może podróż przez tunel, jeśli tak, skup się też na nim i poddaj mu się.

Doznania te powinny pomóc ci w osiągnięciu transu. Gdy to nastąpi, powinieneś nadal widzieć przedmiot, który sobie wyobrażałeś przez cały ten czas. Stefan Ossowiecki powiedział wprost, że o wiele łatwiej jest zobaczyć teraźniejszość niż przeszłość, a przyszłości oglądać nie da się w ogóle, jedynie dedukować co będzie (być może w ostatnich latach życia zmienił zdanie na ten temat, tego nie wiemy). Zacząć należałoby więc od próby przeniesienia się do teraźniejszości, czyli na przykład odnalezienia właściciela koperty i zobaczenia co robi w tym momencie.

Inż. Stefan Ossowiecki, prof. Gustav Geley oraz Teofil Modrzejewski („Kluski”).

Kiedy Stefan Ossowiecki próbował odczytać co znajduje się w danej mu kopercie, odtwarzał sobie jak gdyby film przed oczami. Wszystko odtwarzane było do tyłu. Od momentu przekazania mu koperty, cofał czas, widział jak ludzie poruszają się do tyłu, otwierają drzwi do pokoju, wychodzą z niego tyłem i tak aż do miejsca, w którym ktoś wkładał coś do koperty, a najpierw pisał lub rysował na papierze, który tam umieszczał. Jeśli doświadczenie było zaplanowane i treść listu w kopercie pisana była w obecności Ossowieckiego (w drugim pokoju), ten często już w momencie pisania go, odczytywał jego treść, zgodnie z zasadą, że odczytanie teraźniejszości jest łatwiejsze niż przeszłości.

Prawdopodobnie mechanizm wizji to coś podobnego do mechanizmów, którymi posługujemy się na co dzień, zawsze wtedy gdy sobie coś przypominamy lub wyobrażamy. Jest to jak gdyby trzeci rodzaj widzenia. Wyobrażając sobie coś, kreujemy nowy obraz na podstawie informacji z własnej pamięci. Przypominając sobie coś odtwarzamy obraz na podstawie informacji z pamięci, często obraz ów uzupełniamy wyobraźnią, gdyż nie do końca pamiętamy każdy detal. Wizja jasnowidza, to prawdopodobnie podobny mechanizm, ale tym razem staramy się wyobrazić sobie coś, czego wiedzieć nie powinniśmy, a przynajmniej tak twierdzi nauka. Nauka ta nie określiła dokładnie czym jest pamięć, ani gdzie dokładnie i jak przechowywane są informacje. Być może mózg jest tylko pewnego rodzaju odbiornikiem, a źródło naszej pamięci leży gdzieś indziej, poza nami, w tym samym miejscu, z którego jasnowidz korzysta w trakcie wizji.

Jeśli chcesz sobie coś przypomnieć, musisz mieć dokładne „współrzędne” tego. Możesz na przykład spróbować przypomnieć sobie swój pierwszy dzień w nowej szkole lub pracy, ale już przypomnienie sobie 32 dnia lub innego z kolei, będzie trudne. Współrzędne pamięci to nie liczby, to pewnego rodzaju skojarzenia z wydarzeniami lub przedmiotami. Możesz sobie na przykład przypomnieć moment, gdy wylano cię z pierwszej pracy lub gdy poznałeś piękną dziewczynę. Przedmiot dla jasnowidza jest właśnie takim haczykiem pamięciowym, współrzędną, która pozwala odczytać mu z archiwum to, co odczytać chce.

Pewna różnica pomiędzy wyobraźnią i pamięcią, a wizjami jest taka, że jasnowidz potrafi doprowadzić się do stanu, w którym mimo otwartych oczu, jest tak skupiony na wyobraźni, że zatraca z oczu rzeczywistość. Również w trakcie wspomnień czy zwykłej wyobraźni, powinniśmy być w stanie doprowadzić się do podobnego stanu, choć nie jest to łatwe. Stanowi jednak dobre ćwiczenie. Stan ten łatwiej osiągnąć, kiedy próbujemy w wyobraźni dostrzec detale, na których nam zależy, na przykład policzyć ilość szczebli na drabinie, określić dokładny kształt chmury na niebie lub dokładne barwy czegoś.

Kiedy sobie coś przypominasz, w jakiś sposób jesteś w stanie określić, że to nie jest tylko twoja wyobraźnia, że to się rzeczywiście wydarzyło. Choć bywają i zdarzenia, co do których możesz po wielu latach nie być pewien, czy rzeczywiście miały miejsce. Generalnie jednak istnieje pewna różnica, to co miało miejsce jest powiązane z innymi wspomnieniami i być może w ten sposób poznajemy, że nie jest to tylko zwykła wyobraźnia. W przypadku wizji jasnowidza, istotną rolę stanowić może przedmiot, którym się posługujemy. To on odróżnić pomaga zdarzenia rzeczywiste od wyimaginowanych. Poskromnienie własnych imaginacji to jedno z zadań jasnowidza.

Jesteś już w transie, widzisz jasno w wyobraźni przedmiot, kończyny i czoło mrowią, być może masz uczucie ruchu. Pozostań w tym stanie, pogłęb go. Teraz wykorzystując widok przedmiotu, spróbuj równie wyraźnie dostrzec moment, w którym bierzesz go do ręki, a potem cofaj czas tego co widzisz. Skup się aby jak najdokładniej widzieć, oczy cały czas miej otwarte, lekko zmrużone, wpatrzone lekko w górę, w jeden punkt (jeśli odczuwasz dyskomfort, możesz delikatnie ruszać gałkami ocznymi).

Przypominaj i wyobrażaj sobie przedmiot, a gdy już będziesz go dobrze widział, wtedy wyobraź sobie jak przedmiot ten cofa się w czasie od momentu gdy wziąłeś go do ręki. Jeśli ktoś ci go dał, zobacz moment kiedy to robi, następnie zobacz jak go zabiera i tyłem cofa się do miejsca z którego przyszedł i tak dalej. Możesz zwiększać lub zmniejszać tempo tego przewijania filmu w wyobraźni, cały czas jednak miej uwagę skupioną na przedmiocie, to on jest pomostem między rzeczywistością, a zwykłą wyobraźnią. Jeśli przestaniesz skupiać się na rzeczywistym przedmiocie, którego dotykasz i który odtworzyłeś sobie w wyobraźni, wtedy twoja wizja zamieni się w zwykły proces wyobrażania sobie rzeczy, które nie są zgodne z rzeczywistością.

Nie staraj się na siłę wymuszać aby coś działo się w twojej wizji, jesteś obserwatorem i tylko obserwujesz. Możesz jedynie kierować swoją uwagę na poszczególne obszary tego co widzisz i wpływać na przewijanie wizji, ale nie wolno ci wymuszać detali i ruchu. Zrelaksuj się, skup i pozwól by film się odtwarzał, kieruj jedynie uwagę na to co cię interesuje.

Zobacz:  Sekrety Egipskich Piramid

Jeśli siedzenie w jednym miejscu nie przynosi efektów, możesz chodzić. Stefan Ossowiecki często tak robił, chodził po pokoju patrząc w dal, skupiony na obrazie w swej wyobraźni. Zachowuj się tak jakbyś chciał sobie coś przypomnieć, a nie wyobrazić. Przypominaj sobie przedmiot, który trzymasz w ręku, a następnie jego losy.

Dlaczego otwarte oczy?

Dużo czasu spędziłem na ustaleniu, czy Stefan Ossowiecki robił wizje z otwartymi oczami. Z cytatów zamieszczonych poniżej wynika dość jednoznacznie, że tak, miał otwarte oczy i wpatrywał się przed siebie. Jednocześnie przeszkadzało mu jasne światło i wszelkie elementy, które mogły zaprzątnąć jego uwagę. Skupienie na wnętrzu jest najważniejsze.

Jeśli zamkniemy oczy, to owszem, świat zewnętrzny i jego dystrakcje znikną, ale pod powiekami ujrzymy przeróżne plamy i punkty świetlne, pojawiać się zaczną strzępki obrazów, które będą przeszkadzać. Mózg zacznie interpretować je jako obraz i doszukiwać się w nim sensu. Trudniej jest odróżnić wyobrażenia wykreowane przez mózg od wizji niż rzeczywisty, jeden i ten sam obraz pochodzący z siatkówki oka. Prawdopodobnie to jest główną przyczyną, dla której Stefan Ossowiecki miał oczy otwarte.

Obraz

Obraz jaki widujesz na co dzień, powstaje w mózgu, nie w oku. Oko jedynie dostarcza informacji, potrzebnych do wykreowania obrazu. Mózg to procesor, którzy przetwarza informacje, a oko to kamera, która dostarcza do procesora informacje. Możesz zmienić źródło informacji z oka, na pamięć/wyobraźnię. Mało kto jednak używa wyobraźni lub pamięci w sposób, który wymaga dokładnego i precyzyjnego obrazu, dlatego nie jesteśmy wytrenowani w zamienianiu źródła danych do kreacji obrazu.

Oko dominuje, a wszelkie wyobrażenia są jak gdyby za mgłą. Elementem nauczania procesu jasnowidzenia i obserwacji wizji, jest wytrenowanie mechanizmu zmiany źródła informacji o obrazie. Stefan Ossowiecki w czasie wizji i skupienia, widział świat wizji tak bardzo dokładnie, że świat wokół zanikał. Był przekonany, że jest to podobne do procesu jaki przeżywają artyści i pisarze w trakcie kreacji swych dzieł, które dostrzegają w detalach nim jeszcze wykreują je w świecie realnym.

Przykład tego, że to co tutaj piszę jest możliwe, każdy z nas doświadcza w trakcie snu. Oczy są zamknięte, a źródłem informacji o obrazie jest nasza pamięć, która w połączeniu z wyobraźnią, kreuje przeróżne wizje, niekiedy całe światy.

Umiejętność ostrego widzenia wyobrażeń, pamięci oraz wizji, należy w sobie wytrenować. Początkowo będzie to przychodzić trudno, dostrzeżenie detali nie będzie łatwe, a cała wizja może być mglista. W takiej chwili należy się wyluzować i spróbować wyostrzyć obraz, ale nie na siłę.

Stefan Ossowiecki.

Dużym zagrożeniem dla jasności wizji jasnowidza, jest możliwość wpływania na obraz, należy nauczyć się powstrzymywać przed aktywnym zmienianiem obrazu wedle naszych oczekiwań i jedynie obserwować to co się dzieje, choćby i obraz ów był dla nas niedorzeczny. Nie wolno nam oceniać tego co widzimy i oczekiwać tego co powinno się stać, pozwólmy by wizja wyświetlała nam się jako oglądany film.

Stefan Ossowiecki umiał odróżnić wizję od wyobrażeń i własnej dedukcji, być może dlatego, że była ona taka wyraźna. Jeśli nie mógł czegoś dostrzec, wiedział o tym.

Podsumowanie

To dopiero początek. Podałem ogólne wskazówki. Trudno mi dokładniej objaśnić jak to wszystko działa, bo sam nie jestem jasnowidzem. Chętnie spytałbym pana Stefana o to wszystko, ale to już niemożliwe. Jedyną nadzieją jest odnalezienie tekstu, w którym kto inny spytał go i uzyskał wyjaśnienie. Część takich tekstów zebrałem poniżej, w tym auto-obserwacyjne refleksje samego Ossowieckiego. Zamierzam jeszcze zgłębić ten temat i napisać kolejne teksty. Postać Stefana Ossowieckiego będzie stałym gościem naszego serwisu, zachęcamy do regularnych odwiedzin.

Wszelkie informacje o Stefanie Ossowieckim, jego metodzie i życiu, a także innych jasnowidzach możecie przesyłać na maila: kontakt@tylkociekawe.pl lub pisać w komentarzach. To początek istnienia naszego serwisu, dlatego każdy mail i komentarz mają dla nas wartość złota. Zapraszamy do wymiany myśli, korespondencji z nami oraz przesyłania ciekawych informacji na wszelkie tematy.

Już niedługo ukażą się kolejne teksty o Ossowieckim, a także o innych polskich jasnowidzach tamtego okresu, zapomnianych już dziś przez większość ludzi.

A teraz arcyciekawe cytaty, które są kluczowe w zrozumieniu jak on to robił.

Cytaty

Stefan Ossowiecki, „Świat mego ducha i wizje przyszłości”:
„Postaram się wytłumaczyć te nadprzyrodzone zjawiska, podać do wiadomości metodę, której się przez 25 lat trzymałem, a wskazaną mi przez znakomitego joga-jasnowidza, Wróbla z Homla, z Mohylewszczyzny. Temu człowiekowi wiele zawdzięczam (…)”

Stefan Ossowiecki, „Świat mego ducha i wizje przyszłości”:
„Miałem bowiem wskazać metodę, którą stosowałem przez 25 lat i przez którą doszedłem do sposobów zwalczania trudności przekroczenia granicy świadomości, aby iść dalej i dalej do świadomości Ducha Jedynego.

Przede wszystkim usiłuję odtworzyć w mojej wyobraźni jakiś przedmiot, a gdy go już mam przed sobą takim, jakim jest on w naturze, to przez to świadomość moja podlega autosugestii, znieczula się. Przez cały czas staram się przedmiot ów mieć przed oczami i kiedy już widzę przedmiot lub krajobraz, albo człowieka, na którym mi zależy, wówczas zaczynają znikać formy przedmiotu, jaki miałem przed oczami i wtedy odczuwam wielkie zadowolenie psychiczne, posuwając się coraz dalej w kosmos wszechświata.

Olbrzymie horyzonty i wizje powstają przed oczyma: wystarczy wziąć jakiś przedmiot, a w tej same chwili przenosi mnie on do tych miejsc, do których skierowałem całą uwagę, a których on właśnie dotykał. Podczas takich momentów tracę poczucie czasu i przestrzeni, temperatura się podwyższa, serce szybciej bije i patrząc, mam wrażenie, że jestem już tam na miejscu. Im więcej wkładam sił, aby dojrzeć, tym słabiej widzę rzeczywistość, która mnie otacza.”

Stefan Ossowiecki, „Świat mego ducha i wizje przyszłości”:
„W momencie przejścia granicy świadomości, przebywając już w świadomości Ducha Jedynego i mając przedmiot z miejsca, dokąd chciałbym się przenieść, posługuję się tym przedmiotem, jak nicią Arjadny. Nasycony atomami eteru, w który już wkroczyłem (gdyż wszystko jest tym eterem przesiąknięte), mam ów przedmot za przewodnika w bezczasowo przestrzennej sferze. Ukazuje mi on rychło wszystkie okoliczności, jakie mu towarzyszyły, a które mniemam, choć niedostępne dla wzroku normalnego, są w tym eterze NA ZAWSZE ODBITE w postaci miejscowości, osób, przedmiotów, czynności i ruchów. Jest to sprawa trudna w ogóle do wyjaśnienia. Nie sposób bowiem narzędziami zmysłów, przestrzeni i czasu wyrażać rzeczy pozazmysłowe, bezprzestrzenne i bezczasowe, jasnowidzenia, jawiące się w wiecznej teraźniejszości. Mowa nasza jest przestrzenna, dla zrozumienia zaś tego zjwiska i dla przekonania się o niem, trzeba by sięgnąć wgłąb jasnowidzenia – być samemu jasnowidzem.

Jestem głęboko przekonany, że wielcy pisarze w chwilach wysokiego napięcia ekstazy twórczej odrywali się jakgdyby od ziemi, zatracali własną świadomość i wkraczali w dziedzinę świadomości Ducha Jedynego, a wówczas przed ich wyobraźnią snuły się całe szeregi filmów minionej przeszłości i te wizje utalentowane pióro przenosiło na papier, by je przekazać potomności jako dzieło nieśmiertelne. (…)

Ludzie, którzy się topili i zostali uratowani, oświadczają, że w chwili tonięcia, w jednym jedynym momencie (zmatowania się ich świadomości) ujrzeli w najdrobniejszych szczegółach obraz całego swojego życia na jednej płaszczyźnie teraźniejszości. Jest to wynik najwyższego napięcia ich sił psychofizycznych, stan, który jasnowidz sam w sobie wytwarza. (…)

Jasnowidz stwarza w sobie ów stan napięcia własnomocnie. (…)

Można, ogarniając wszechświat widzeniem, zatrzymać się i skupić wzrok na jakimkolwiek miejscu, posiadając podchodzący stamtąd przedmiot, który z łatwością przeniesie wewnętrzny wzrok człowieka w owe strony.”

Stefan Ossowiecki, „Świat mego ducha i wizje przyszłości”:
„Do nadświadomości prowadzi pewna droga. Zrozumiałem metodę, przy której zastosowaniu każdy człowiek jest w stanie rozwinąć w sobie możliwość przejścia tej granicy, a mianowicie przez autosugestię świadomości swojej i tu tkwi sedno rzeczy. Przez 25 lat pracowałem nad metodą, a pierwszy wskazał mi ją semita-jog Wróbel (…)”

Stefan Ossowiecki, „Świat mego ducha i wizje przyszłości”:
„Najbardziej lubię i najłątwiejsze bywa dla mnie przenoszenie się na odległość w chwili, kiedy dany fakt się dzieje. Takich doświadczeń robiłem bardzo wiele. Przenoszenie się wstecz, tj. po dokonaniu faktu, jest o wiele trudniejsze. Trzeba wtedy zużyć więcej energii, przejść granicę świadomości i trafić na ślad klisz psychicznych. Gdy taki ślad uchwycę, już mi lżej, widzę wtedy bez błędu. Śmiało wówczas mogę mówić i mówię to co było w przeszłości.”

Stefan Ossowiecki, „Świat mego ducha i wizje przyszłości”:
„(…) prędko zrobiłem zwykły pierwszy wysiłek. Odtworzyłem sobie mianowicie przedmiot w przestrzeni, zmatowałem swoją świadomość i z nadzwyczajną szybkością przeniosłem się do mieszkania jej rodziców, a po przeciągu 5-ciu minut już mogłem mówić.”

Stefan Ossowiecki, „Świat mego ducha i wizje przyszłości”:
„Postaram się odpowiedzieć na zapytanie Panów: Jakich wrażeń doznaję w czasie odczytywania pisma przez zaklejoną kopertę? (…)

Od pierwszej chwili przestaję rozumować i możliwie najintensywniej skupiam cały psychiczny wysiłek w kierunku odczuć duchowych. Zdolność doprowadzenia się do tego stanu zawdzięczam niezachwianej wierze w Jedność Ducha wśród ludzkości. Wpadam wówczas w stan ducha odrębny i widzę wszystko oraz słyszę poza przestrzenią i czasem. (…)

Odczytując pismo przez zaklejone koperty, odnajdując zgubione przedmioty lub też wytwarzając zjawiska psychometryczne, doznaję zawsze mniej więcej jednakich odczuć.

Oczywiście tracę przy tym pewną cząstkę energii wewnętrznej. Temperaturę mam wówczas podwyższoną, serce bije nierówno. Zjawiska te potwierdzają przypuszczenia, iż z chwilą, gdy przestaję rozumować, zjawiają się jak gdyby prądy elektryczne, przebiegające w ciągu pewnego czasu w moich kończynach.

Trwa to przez chwilę, po czym ogarnia mnie prawdziwe jasnowidzenie i tworzą się wówczas obrazy, najczęściej wizje przeszłości. Widzę osobę, która redagowała dany dokument i wiem, co napisała. Widzę dany przedmiot w chwili, gdy ginie i wszelkie szczegóły, towarzyszące temu zdarzeniu. To znów trzymając jakikolwiek przedmiot w ręce, wyczuwam jego dzieje. Wizja to mglista i trzeba niezmiernie wytężonego wysiłku, by dostrzec niektóre momenty i sceny we wszystkich szczegółach.

Do wywołania stanu jasnowidzenia wystarczy niekiedy parę minut, niekiedy zaś oczekiwań nań muszę przez długie godziny. Zależy to w znacznej mierze od otoczenia, gdyż niedowierzanie, sceptycyzm, a nawet zbyt silnie skupiona na mojej osobie uwaga, utrudniają, a nawet uniemożliwiają mi odczytanie dokumentu lub pojawienie się odczucia. (…)”

Krzysztof Boruń, Katarzyna Boruń, „Ossowiecki – zagadki jasnowidzenia”:
„Ossowiecki wziął kopertę i siedząc trzymał ją w lewej ręce bądź z przodu, bądź poza sobą, bądź też opierając rękę na nodze, wpatrzony gdzieś przez cały czas przed siebie.”

Krzysztof Boruń, Katarzyna Boruń, „Ossowiecki – zagadki jasnowidzenia”:
„Koperta przygotowana. Na ćwiartce białego papieru napisałęm niewidocznym atramentem (…)

Ossowiecki robi wysiłek, podnosi list do czoła. (…)

Mimo dłuższych wysiłków (przeszło godzinnych) Ossowiecki nie może przeczytać listu. Powtarza ciągle, że widzi mnie piszącego i książkę, z której została wzięta cytata. Nie potrafi jednak uchwycić niewidzialnego napisu i jego znaczenia. Ma tylko stanowcze przekonanie, że jest to rzecz o Bogu i że są tu dwie myśli. Nic więcej Ossowiecki powiedzieć nie mógł.”

Krzysztof Boruń, Katarzyna Boruń, „Ossowiecki – zagadki jasnowidzenia”:
„(…) robi wrażenie, że czyta w przestrzeni, trzymając ciągle list za plecami i wywołuje każde słowo. Traci ślad i chwyta go znowu.”

Krzysztof Boruń, Katarzyna Boruń, „Ossowiecki – zagadki jasnowidzenia”:
„Dopytywałem go, jakim biegiem intuicji doszedł do tego rozwiązania. Słów jego odpowiedzi dziś już – po 25 bodaj latach – nie pamiętam ściśle, zdade mi się jednak, że w pełni mogę odpowiadać za ścisłość ich sensu. Zeznanie brzmiało: Trzymając ową z Madrytu przesyłkę, starałem się dotrzeć do widzenia osoby, od której ona pochodzi; znalazłem się w jakimś obszernym pokoju, przyciemnionym grubymi w oknach firankami; pośród ciężkich staroświeckich mebli widziałem stół czy biurko z ciemnego drzwa; pochylona nad nim osoba kreśliła na kartce to, co mi dano potem do odgadnięcia; po sposobie prowadzenia piórem łatwo wywnioskowałem, że to nie są wyrazy, nawet nie litery. Wpatrzyłem się baczniej – stwierdziłem, że jest to jakiś rysunek – nieako samo mi się we mnie obliczyło, że rysująca ręka poprzestała na kilku tylko kreskach; po sposobie kreślenia widziałem, że to nie może być nic innego, jak tylko jakaś figura geometryczna. Wydawało mi się, że 4 razy, nie więcej pociągnięto po papierze.”

Krzysztof Boruń, Katarzyna Boruń, „Ossowiecki – zagadki jasnowidzenia”:
„Inż. Ossowiecki wziął kopertę z moich rąk i od razu założył ręce do tyłu. To zakładanie rąk do tyłu – to był jego ulubiony gest. (…) Mniej więcej po pięciu minutach milczenia zaczął mówić.”

Krzysztof Boruń, Katarzyna Boruń, „Ossowiecki – zagadki jasnowidzenia”:
„Pan Ossowiecki bierze monetę do ręki, patrzy przez chwilę przed siebie, jakby w próżnię, nie przerywając rozmowy (…) przy czym orzeka (…)”

Krzysztof Boruń, Katarzyna Boruń, „Ossowiecki – zagadki jasnowidzenia”:
„Ossowiecki na chwilę przerywa, przykrywa oczy dłonią. Potem mówi dalej (…)”

Okładka książki zawierającej doświadczenia ze Stefanem Ossowieckim.

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
Biorąc obiekt przewodni do ręki jasnowidz stara się oderwać swą uwagę, a raczej całą swą świadomość od otoczenia i skupia ją tylko na tym przedmiocie. Niekonieczne jest przy tym patrzenie na obiekt przewodni. Inż. ossowiecki trzymał obiekt zwykle w zaciśniętej ręce opartej na prawym boku i tylko w początkach koncentracji od czasu do czasu spoglądał na obiekt. Koncentracja doprowadza jasnowidza do takiego stanu, że przestaje on widzieć otoczenie i świadomość jego wiąże się całkowicie z obiektem przewodnim.

Rozmaite czynniki zewnętrzne i wewnętrzne mogą przyśpieszać lub opóźniać koncentrację. Sprzyja jej unikanie wszystkiego, co mogłoby zaprzątnąć uwagę jasnowidza, jak jaskrawe oświetlenie, głośna rozmowa, hałasy. Sprzyjająco dla inż. Ossowieckeigo działała zwykle na początku koncentracji prowadzona półgłosem przez otoczenie rozmowa, niedotycząca jednak obiektu przewodniego i doświadczenia. Rozmowa taka odrywa bowiem uwagę obecnych od obiektu przewodniego, gdy tymczasem myślenie przez nich o tym obiekcie utrudnia jasnowidzowi koncentrację. Jak przekonałem się o tym, inż. Ossowiecki może w transie jasnowidzeniowym odczuwać myśli obecnych, dotyczące przebiegu doświadczenia, a więc nic dziwnego, żę myślenie obecnych o obiekcie przewodnim mogłoby mu zakłócać koncentrację i dlatego woli, aby zajęli się oni jakimś obojętnym tematem.

Koncentracja w silniejszym stopniu niż od czynników zewnętrznych zależy od samopoczucia jasnowidza. W czasie procesu kryptestezyjnego zachodzą bowiem w jego organizmie pewne zmiany, (np. podwyższenie temperatury ciała, pulsowanie w mózgu). jasne więc jest, że jasnowidz nie zawsze jest w stanie dać pełnowartościowy wynik doświadczenia.”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„Gdy koncentracja całkowicie oderwie świadomość jasnowidza od teraźniejszego otoczenia, zaczyna się rozwijać przed jego wzrokiem coś w rodzaju filmu, nakręconego w odwrotnym kierunku. Jeśli jasnowidzowi dano do ręki zamkniętą kopertę z prośbą o określenie jej zawartości, zaczął on widzieć, jak człowiek, który mu wręczył kopertę, wyjmuje mu ją z ręki, następnie przesuwa się tyłem do drzwi, wychodzi w ten sam sposób do sąsiedniego pokoju, siada tam za stołem, otwiera kopertę, wyjmuje z niej złożony papier, rozkłada go na stole, bierze ołówek, robi na papierze rysunek itd. Kiedy jasnowidz prześledzi ten wsteczny film aż do momentu stawania się szukanego przez niego zjawiska (w danym wypadku do momentu powstania rysunku), może on wówczas zatrzymać swą uwagę na odnośnym obrazie, przyjrzeć mu się uważnie, omówić go, a nawet narysować.”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„Doszedłszy do głównego momentu w przeszłości, jasnowidz zaczyna go obserwować, przy czym bądź od razu w czasie procesu kryptestezynego (jak to np. czyni inż. Ossowiecki), bądź dopiero po jego przejściu, formułuje słowami swe spostrzeżenia. Dokładność tych spostrzeżeń bywa bardzo niejednakowa. (…)

Niekiedy oglądał inż. Ossowiecki przedmioty i ludzi dawnych z odległości zaledwie paru metrów, wchodził do ich mieszkań, a więc przebywał wprost między nimi. Kiedy indziej jednak obserwował ich z odległości kilkunastu lub kilkudziesięciu i więcej metrów. (…) Często zbliżał się inż. Ossowiecki do terenu „jak samolotem”, a więc omawiał naprzód jego ogólny charakter, a potem zatrzymywał się na poszczególnym osiedlu, domu czy ludziach.

Następnie duże znaczenie dla dokładności spostrzegania ma oświetlenie obserwowanych przez jasnowidza przedmiotów. Tu bowiem należy podkreślić jeden niesłychanie ważny moment dla zrozumienia kryptestezji, a mianowicie ten, że sensytyw widzi tak, jakby widział fizjologicznie – czyli własnym okiem, własną siatkówką. Nie może więc on widzieć przedmiotów nieoświetlonych, co zresztą zostało ustalone u inż. Ossowieckiego za pomocą pewnego prostego doświadczenia. Nie mógł on mianowicie ustalić położenia kostki do gry, którą potrząśnięto w zamkniętym nieprzezroczystym pudełku i usczelniono następnie, przyciskając wierzch pudełka do jego denka. Za widzeniem fizjologicznym przemawia również to, że gdy kilkakrotnie bez wiedzy inż. Ossowieckiego stawiałem ekran w odległości przeszło metra od jego oczu i na drodze, w którą był skierowany jego wzrok w transie, wołał on wówczas, że mu zasłaniam widok. Usunięcie ekranu odsłaniało ten widok. (…)

Dotarłszy bowiem drogą wsteczną do właściwego momentu, jasnowidz może następnie obserwować już jak gdyby film normalnie nakręcany, odtwarzający mu życie codzienne obserwowanych ludzi. Ten film normalny przebiega przed jego oczyma z rozmaitą szybkością. Można ją zwalniać, kierując uwagę jasnowidza na oddzielne przedmioty, prosząc by je rysował. Oczywiście, że taki osobno obserwowany przedmiot może być znacznie lepiej i dokładniej poznany przez jasnowidza, niż np. jakaś scena zbiorowa o niezrozumiałym dla niego znaczeniu.” 

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„(…) dostawszy się przy pomocy obiektu przewodniego do odpowiedniego momentu w przeszłości, jasnowidz może wędrować po tej przeszłości, względnie iść od niej w górę już bez pomocy tego obiektu przewodniego.”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„(…) spotkał wybitnego jasnowidza, który nauczył go ćwiczenia i rozwijania wrodzonych zdolności w tym kierunku. Drogą ćwiczeń, a następnie ogromnej ilości wręcz codziennie wykonywanych najrozmaitszych doświadczeń, (…) doszedł inż. Ossowiecki do fenomenalnych wyników w zakresie jasnowidzenia.”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„Wskutek zmieniania się wizji jasnowidz widzi często ten sam obiekt z różnych stron i z różnych odległości, co oczywiście utrudnia narysowanie jego istotnych kształtów.”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„(…) liczył głośno wodząc oczyma (…)”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„(…) oni idą, idę z nimi razem, schodzę za gromadką z góry do wody.”
„Teraz idę za nimi.”
„Idę do groty z kobietą, wchodzę (…)”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„Do drugiego domu w sąsiedztwie pan Ossowiecki, jak mówił, nie mógł się zbliżyć, ponieważ tłuk, który wywoływał w nim widzenia, został umieszczony przez myśliwego po przyjściu do domu, na dachu tegoż domu.”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„O godz. 21:45 pan Ossowiecki wziął do ręki narzędzie i zaczął się koncentrować. O godz. 21:50 mówi: Już ja jadę… zaczynam czuć tutaj (dotyka swej potylicy…)

Godz. 21:50: Jadę, jadę… bardzo dobrze widzę… bardzo dobrze widzę…”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„Rysuje spoglądając przed siebie nieco w górę, a od czasu do czasu na papier.”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„Niesie tam… tracę (obraz). (W tym miejscu pan Poniatowski postawił prostopadle do kierunku wzroku pana Ossowieckiego ekran tekturowy).
Nie widzę, nie widzę…
(Ekran zostaje usunięty).
Znów widzę…”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„Już jestem na bardzo dobrej drodze… Zaczynam was tracić, odchodzę powoli… Widzę brzegi Franci… w tamtych stronach… to stamtąd.”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„Wyjść stamtąd nie mogę. (Pan Ossowiecki jeszcze przez kilkanaście minut nie mógł pozbyć się uczucia, że jest wśród widzianych dziś ludzi).”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„Tutaj zatrzymałem swoją wizję.”

Zobacz:  Czy na pewno byliśmy na Księżycu?

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„Znów straszne (dźwięki)…”

Stanisław Poniatowski, „Pierwsze próby parapsychicznego sondowania kultur prehistorycznych”:
„Jogini umieją wszak szkolić w jasnowidzeniu, a zaczyna się to szkolenie od nauczenia kandydata skupiania swej uwagi wyłącznie na jednym przedmiocie. Bowiem najważniejszą jest rzeczą, by człowiek wyzwolił swą uwagę z chaosu nacierających na nią ze wszystkich stron najrozmaitszych wrażeń i potrafił ją kierować tylko według własnej woli.”

Zofia Tuwanowa, „Inż. Stefan Ossowiecki – polski jasnowidz”:
„(…) Ossowiecki zawsze przy doświadczeniach trzyma kopertę w rękach zakładając je z tyłu. Doświadczenia zwykle odbywają się w dzień, przy pełnym świetle.”

Zofia Tuwanowa, „Inż. Stefan Ossowiecki – polski jasnowidz”:
„Ossowiecki trzyma kopertę w ręce, spaceruje dużymi krokami po pokoju, siada i wstaje. Robi widoczny wysiłek myśli. Następnie mówi (…)”

Zofia Tuwanowa, „Inż. Stefan Ossowiecki – polski jasnowidz”:
„Oto co się we mnie dzieje. Zatrzymuję proces myślowy i poddaję się sile wewnętrznej wrażeń duchowych. Twierdzę stanowczo, że to zagłębianie się jest powodowane moją niezachwianą wiarą w Jedność duchową całej ludzkości. Znajduję się wtedy w innym stanie specjalnym, w którym widzę i słyszę poza czasem i przestrzenią. (…) Gdy czytam list zapieczętowany znajduję przedmiot zgubiony, albo stosuję psychometrję mam zawsze jednakowe wrażenie. Pozornie tracę pewną energię, temperatura podnosi się i serce bije nierówno. Z chwilą kiedy przestaję myśleć, po moich kończynach przebiegają jakby fluidy elektryczne. Trwa to chwilę, poczem następuje jasnowidztwo; Zjawiają się obrazy najczęściej z przeszłości. Widzę człowieka, który pisze list i wiem co on pisze. Widzę przedmiot w momencie, kiedy go ktoś gubi i w jakich warunkach. Przenikam i czuję historię przedmiotu, który mam w ręce. Wizja jest mglista, wymaga wielkiego wytężenia. Trzeba wielkiego wysiłku, ażeby dostrzec niektóre szczegóły widzianych scen. Stan jasnowidztwa przychodzi czasem w ciągu paru minut, a czasem trzeba czekać na niego całe godziny. Zależy to w dużym stopniu od otoczenia; niewiara, sceptycyzm, a nawet zbyt silnie skoncentrowana uwaga na mojej osobie, paraliżują udany wynik doświadczenia.”

Zofia Tuwanowa, „Inż. Stefan Ossowiecki – polski jasnowidz”:
„W tej chwili Ossowiecki wziął kopertę w prawą rękę, zaczął chodzić silnie podniecony po pokoju z twarzą skupioną i wpatrzonymi w dal oczyma. Po krótkiej chwili powiedział: „Zaczynam widzieć, zaraz, zaraz”. (…)

Ossowiecki poprosił mnie o kopertę, a wziąwszy ją w rękę zaczął chodzić po pokoju. Twarz jego była silnie zaczerwieniona, skronie pulsowały, oczy miały dziwny wyraz, ręce nieco drżały. Gdyśmy umilkli, przerwał swoją koncentrację duchową, aby nam powiedzieć: Niech panowie rozmawiają głośno, to mnie nie krępuje, przeszkadza mi natomiast milczenie i patrzenie w oczy. To mnie onieśmiela i nie pozwala patrzeć wgłąb siebie.”

Zofia Tuwanowa, „Inż. Stefan Ossowiecki – polski jasnowidz”:
„Ossowiecki skupiając się i ściskając dokument w skrzyżowanych na plecach rękach spaceruje po pokoju, a my pilnie śledzimy go wzrokiem. Po chwili mówi on krótkimi zdaniami, robiąc pauzy (…)”

Kwartalnik historii nauki i techniki (ROK XXXIII, NR 3):
„Dla uczestników zebrań niewątpliwie najbardziej atrakcyjną była postać samego gospodarza zebrań, Stefana Ossowieckiego. Nie zademonstrował on nam wprawdzie żadnego przekonującego eksperymentu z jasnowidzeniem, ale zapoznał nas ze swoją drogą dojścia do swych nadnormalnych zdolności. Oto ona: „Należy codziennie poświęcić około pół godziny na wyobrażanie sobie, że błonka pokrywająca gruczoł w mózgu wielkości ziarnka fasoli – szyszynkę – rozpuszcza się. Należy sobie sugerować: błonka jest coraz cieńsza… już znika… już jej nie ma. Przed tym trzeba sprawdzić w atlasie anatomicznym umiejscowienie szyszynki. Owa błonka jest przeszkodą dla rozwoju zdolności jasnowidzenia. Można wierzyć – albo nie.”

Adam Grzymała-Siedlecki, „Niepospolici ludzie w dniu swoim powszednim”:
„Swoje zapadania w wizję Ossowiecki odbywał z wykluczeniem wszelkiej inscenizacji. Nie zastygał w trans, jak to czyniły media spirytystyczne, nie stwarzał sobie żadnych warunków zewnętrznych, które by mu pomagały do ześrodkowania się w sobie, nie domagał się nawet zachowywania ciszy, można było rozmawiać w trakcie jego „seansu” i on sam brał udział w tej rozmowie, jedno drugiemu nie przeszkadzało. Należy przypuścić, że jakimś niewyjaśnionym zabiegiem psychicznym zdolny był stwarzać w sobie wtóry niejako cało­kształt świadomości – i gdy swoją normalną „obiegową” świadomością obcował z otoczeniem, równocześnie tym drugim Ossowieckim drążył czas czy przestrzeń oraz skryte dla nas wszystkich wydarzenia.
Jeżeli owe wydarzenia dotyczyły jednostki obecnej przy dochodzeniu, jak np. w przypadku prezesa i jego papierośnicy, to Ossowieckiemu wystarczała sama jej obecność czy kontakt z nią konkretny: np. ujmowanie tej osoby za rękę; jeśli sprawa dotyczyła kogoś nie­obecnego – powiedzmy: kogoś, kto już nie żyje, lub kogoś, z kim nie wiadomo, co się stało, to żądał, by o ile to możliwe, dostarczono mu jakiegoś przedmiotu, który ta osoba miewała w ręku czy przy sobie: chustki do nosa, rękawiczki, brzytwy, nożyczek, portmonetki itp. Nazywał je cieniami materialnymi nieobecnej osoby. W ja­kimś stopniu „cień” ten zastępował mu żywego człowieka.

Sceptycy mogliby przypuszczać, że te przedmioty odgrywały rolę raczej dekoratywną, że zadaniem ich było imponować widzom „spektaklu”. Sceptycy byliby w błędzie: jeżeli w odnośnych chwilach mag nasz chciał się czym popisywać, to co najwyżej tą właśnie zwyczajnością, bezobrządkowością sytuacji. Owe „cienie materialne” ponad wszelką wątpliwość dużą mu oddawały usługę. Obserwowano go nie­jednokrotnie, jak „brał w siebie” taką np. rękawiczkę czy scyzoryk, jak sunął po nim ręką, jak go ugniatał w dłoni, jeśli to była np. skóra, sukno czy płótno – jak się z nim mocował, jeśli to był metal czy drewno. Po ruchach jego ręki można było odgadywać, czy już jest na tropie, czy jeszcze nie — nerwowymi, niecierpliwymi atakami palców zdradzał, że jeszcze nie może wywołać widzenia, że natrafia na jakieś przeszkody – wreszcie uzyskany sukces sam już automatycznie zwalniał ruchy ręki.”

Adam Grzymała-Siedlecki, „Niepospolici ludzie w dniu swoim powszednim”:
„Swojego czasu, któregoś upojnego letniego wieczoru długie godziny rozmawialiśmy o tych wszystkich tajemniczych zjawiskach, które mu były tak bliskie. W pewnym momencie, nachylając się ku mnie, jakby mi chciał zakomunikować coś sekretnego, powiedział: Są chwile, kiedy pod wpływem jakichś szczęśliwych warunków widzieć mogę przeszłość tak zastraszająco (pamiętam, że użył tego wyrazu: „zastraszająco”) zamierzchłą, że wydaje mi się, iż jestem świadkiem początków świata, ale zawsze dotyczy to rzeczy i czasów minionych, natomiast, żebym nie wiem jak się wysilał, nie potrafię dojrzeć, co się stanie za sekundę w przyszłości. Czy i władzę prorokowania zdołał w sobie wyrobić w swoim dalszym rozwoju?”

„Ilustrowana Republika”,  24 września 1929, nr 262:
„Ossowiecki wziął kopertę do ręki i począł nerwowym krokiem przechadzać się po pokoju, macając kopertę palcami. Ręce trzymał przytem za sobą. Jednocześnie mówił o sprawach pobocznych, żartował, śmiał się, jak gdyby eksperyment wcale go nie dotyczył. Nagle przymknąwszy oczy rzekł (…)”

„Ilustrowany Kuryer Codzienny”, 11 grudnia 1928, nr 342:
„Pan Ossowiecki siada przy stole w otoczeniu osób, które następnie podpisały protokół seansu. Kładzie rękę na kopercie, z głową podniesioną, wpatrzony przed siebie, siedzi nieruchomo. Prosi o przyćmienie światła. Światło przyćmiono, ale widać doskonale skupioną i naprężoną twarz Ossowieckiego. Po 15 minutach, które upłynęły w absolutnej prawie ciszy skupionego oczekiwania, zaczyna mówić zdławionym głosem i urwanymi zdaniami. (…)

Pan Ossowiecki siedzi, (…) trzyma w rękach opartych na stole list (…)”

„Stolica”, 27 lutego 1972, nr 1264, z pamiętnika Teresy Delingowskiej:
„Inż. Ossowiecki wspomniał mi kiedyś, że niemal każdy człowiek może być predestynowany do wyrobienia w sobie podobnej siły. Ma to polegać na zupełnym wyeliminowaniu swego JA, SIEBIE – z otaczającej rzeczywistości – z materii, a wzniesienie się w inne, jakby „kosmiczne” regiony. (…)

Ossowiecki położył lewą dłoń na kopercie i w naszej obecności zaczął kreślić jakieś kreski – linijki na podanym mu papierze. Kreślił, jakby bawiąc się, jakby rysując coś. Nam polecił przerwać rozmowę. Dość długo kreślił.”

„Stolica”,  14 sierpnia 1977, nr 1548, Felicjan Loth, (wydarzenia z roku 1936 i później):
„Powolnym ruchem odebrał ode mnie kopertę, położył sobie na kolanie i przykrył dłonią. Chwilę siedział patrząc przed siebie, po czym zaczął mówić. Powiedział mi całą treść prawie dosłownie. (…)

Opowiadał mi i twierdził, że on taki zamknięty list widzi, że przy odpowiednim nastroju i skupieniu widzi rzeczy, które działy się nawet bardzo dawno temu i sceny, które w dużej odległości dzieją się w chwili obecnej. Natomiast podkreślał to parokrotnie, nie widzi przyszłości, czyli tego wszystkiego, co będzie się dopiero działo w czasie przyszłym. Ale czasami z oceny sytuacji tego, co widzi w chwili obecnej, może wydedukować jakąś najbliższą przyszłość. Dał mi przykład: jeśli widzę znajomego, który podąża ulicą Polną w kierunku mego domu to mogę „przepowiedzieć”, że za chwilę tu będzie.

W zasadzie jednak, choć nie było to regułą w stosunku do ludzi dobrze mu znanych, aby zobaczyć ich w danej chwili musiał trzymać w ręku jakiś przedmiot tej osoby, możliwie najbardziej, najczęściej używany, osobisty. Mogła to być część ubrania, portfel, chusteczka lub coś podobnego. (…)

Przecież wszystko, co tak dokładnie opisał trwało w rzeczywistości kilka godzin. A on zobaczył to w kilka minut. Cała jego relacja nie trwała przecież dłużej. Jak to możliwe?”

„Stolica”, 9 lipca 1978, nr 1594, Maria Ulatowska:
„(…) pani Ludwika wzięła ze sobą fotografię siostry i wybrała się do Ossowieckiego. Po skupieniu się w milczeniu i ściskaniu w palcach fotografii powiedział: Niestety nic nie widzę, musi mi pani przynieść jakiś przedmiot, który miał bezpośrednią styczność z pani siostrą.”

„Stolica”, 10-17 grudnia 1978, nr 1616-1617, Zofia Łęgowicz:
„Miałam ze sobą walizkę-neseser zapełniony rzeczami brata. Inżynier Ossowiecki spojrzał na tę walizkę – zaczął wymieniać co w niej jest – byłam zdumiona – wszystko się zgadzało. Potem powiedział, że jemu jest potrzebny tylko jeden drobiazg, który ostatnio był w rękach brata.”

„Zagadnienia Metapsychiczne”, kwiecień-maj-czerwiec 1924
„Siedząc na otomanie i trzymając w ręku wspomnianą kliszę, inż. Ossowiecki prowadził z nami zwykłą rozmowę, chwilami tylko milknąc i jakby koncentrując się. Po upływie 6 minut zaczyna mówić z przestankami (…)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.