Robert Lewandowski

Robert Lewandowski nie zwalnia tempa

Sport
Powiedz o tym znajomym

W inauguracyjnym meczu Bundesligi z Hoffenheim gwiazda Bayernu i reprezentacji Polski zdobyła swoją pierwszą bramkę w sezonie ligowym 2018/2019. Biorąc pod uwagę, że jest to już piąta bramka Roberta w tym sezonie w oficjalnych rozgrywkach (trzy bramki w Superpucharze Niemiec i jedna w I rundzie Pucharu Niemiec), mogą sprawdzić się przewidywanie niemieckiego tygodnika „Der Spiegel”, który napisał, że Robert Lewandowski może strzelić w tym sezonie 35 bramek, a Bayern Monachium po raz siódmy z rzędu zdobędzie mistrza Niemiec.

Sam mecz zaczął się od ataków Bawarczyków, którym prym nadawał bardzo szybki jak zwykle na prawym skrzydle Kingsley Coman. Widać było, że Francuz szuka w polu karnym Lewandowskiego. Pierwszą bramkę dla piłkarzy z Monachium strzelił jednak nie Polak, a Thomas Mueller,  który po podaniu Joshuy Kimmicha z rzutu różnego wpakował piłkę głową do siatki przeciwników.

Zobacz:  Spadek reprezentacji Polski w rankingu FIFA

Pod koniec pierwszej połowy doszło do dramatycznego zdarzenia na boisku. Po brutalnym faulu boisko musiał opuścić Kingsley Coman. Przewinienie było na tyle ostre, że zasługiwało na czerwoną kartkę, sędzie zdecydował się jednak wyciągnąć tylko żółty kartonik. Sędziowanie w tym meczu stało na niskim poziomie.

W 57 minucie wyrównującego gola dla Hoffenheim strzelił Węgier, Adam Szalai. Piłkarze Hoffenheim grali ambitnie i kiedy wydawało się, że mecz zakończy się remisem, w 82 minucie po wątpliwym faulu na Francku Riberym arbiter zdecydował się na podyktowanie jedenastki dla zawodników z Bawarii. Na jedenastym metrze piłkę jak zwykle ustawił Lewandowski i…. bramkarz Hoffenheim obronił słabo wykonany przez Polaka rzut karny, dobitkę wykorzystał jednak Arjen Robben. Na tym się jednak nie skończyło, ponieważ sędzia dopatrzył się zbyt szybkiego wbiegnięcia w pole karne Holendra i nakazał powtórzenie rzutu karnego. Drugiej szansy Lewandowski już nie zmarnował.

Zobacz:  Wylosowano grupy Ligi Mistrzów!

W 90 minucie trzeciego gola dla mistrzów Niemiec zdobył Robben (asystę zaliczył dobrze grający tego dnia Thomas Mueller). Sędzia doliczył aż 6 minut i o ile cały mecz polski snajper był mało widoczny (trzeba przyznać, że był bardzo dobrze kryty przez obrońców Hoffenheim oraz dostawał mało podań od swoich kolegów z drużyny), to pod sam koniec meczu Robert się ożywił i miał jeszcze kilka szans ma podwyższenie swojego dorobku bramkowego, w czym pomogło wejście na murawę Jamesa Rodrigueza oraz opadnięcie z sił przeciwników. Ostatecznie jednak licznik bramek Polaka w tym meczu zatrzymał się na jednym trafieniu, a mecz zakończył się zwycięstwem Monachijczyków 3:1.

W następnym meczu Bayern zagra na wyjeździe ze Stuttgartem.

Zobacz:  Dudelange sprawcą kolejnej sensacji w Lidze Europy

Autorem fotografii tytułowej jest Rufus46licencja.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.